pl
en
Article image
Pozyskiwanie talentów

Poszukiwanie w poszukiwaniu

Avatar - Iwo Paliszewski Iwo Paliszewski
7 lis 2025

Kilka dni temu trafiłem na ogłoszenie o pracę na stanowisko Head of Search w znanej agencji rekrutacyjnej.
Zatrzymałem się przy nim na dłużej.

Nie dlatego, że tytuł brzmiał wyjątkowo, lecz dlatego, że doskonale oddawał coś, co po cichu zmienia naszą branżę.
„Search” – to proste, dobrze znane słowo – stało się dziś całym światem.

Kiedy zaczynałem pracę w międzynarodowych agencjach rekrutacyjnych, „search” oznaczał po prostu wiedzieć, gdzie szukać.
Jeśli potrafiłeś stworzyć sprytny łańcuch Boolean i szybko poruszać się po portalach z ofertami pracy, byłeś nie do zatrzymania.
Ale najlepsi researcherzy, jakich poznałem, wcale nie byli tymi, którzy znali najdłuższe formuły czy mieli najdroższe narzędzia.
To byli ci, którzy wiedzieli, od czego zacząć – a najczęściej zaczynali… od siebie.

Pamiętam wizytę w jednej z warszawskich agencji, gdzie rekruterka zamknęła trudny proces w dwie godziny.
Bez magii, bez AI, bez płatnych ogłoszeń.
Tylko jej własny CRM – czysta, żyjąca baza, budowana przez lata, pełna tagów i notatek z drobnymi, ludzkimi szczegółami.
Powiedziała mi: „Nigdy nie zaczynam od Internetu. Zaczynam od ludzi, których już znam.”
To zdanie zostało ze mną do dziś.

Bo search nie polega na tym, by mieć więcej danych, lecz na tym, by rozumieć te, które już się ma – i dbać o nie.
Baza kandydatów może być cmentarzyskiem… albo ogrodem.
Różnica tkwi nie w technologii, a w pielęgnacji.

Z czasem jednak znaczenie searchu się poszerzyło.
Rekruterzy zaczęli czerpać z marketingu – czasem świadomie, czasem intuicyjnie.
Programmatic job ads, remarketing, kampanie nurturingowe, treści w social mediach – te same mechanizmy, których marketerzy używają, by przyciągać klientów, zaczęły kształtować sposób, w jaki przyciągamy kandydatów.
Recruitment marketing, employer branding, automatyzacja – to już nie modne hasła, ale rozszerzenie procesu search.

I ma to sens.
Nie da się w nieskończoność „gonić” każdego kandydata z osobna.
Trzeba budować świadomość marki, pielęgnować relacje i być widocznym wtedy, gdy przychodzi odpowiedni moment.
Marketing daje zasięg. Search daje precyzję.
Razem tworzą połączenie.

Kiedy tworzyliśmy Recruitify, właśnie to połączenie było naszym punktem wyjścia – jak połączyć wyszukiwanie, utrzymywanie kontaktu i ponowne odkrywanie kandydatów w jeden, spójny cykl.
Bo współczesny search to już nie tylko znajdowanie nowych osób – to przede wszystkim niedopuszczanie do utraty tych, których już znaleźliśmy.

Najlepsi researcherzy, jakich znam, myślą jak growth marketerzy z empatią.
Analizują, co działa, testują nowe kanały, automatyzują to, co powtarzalne – ale nigdy nie pozwalają, by proces utracił ludzkie ciepło.
Wiedzą, kiedy wysłać sprytną sekwencję, a kiedy po prostu zadzwonić.
Czytają dane jak analitycy, ale potrafią też wyczuć wahanie w głosie kandydata.
Ta mieszanka – ciekawość analityczna i ludzka intuicja – sprawia, że search staje się jednocześnie sztuką i rzemiosłem.

I może właśnie dlatego ten nowy tytuł – Head of Search – brzmi tak trafnie.
Bo dziś search nie jest już częścią procesu rekrutacyjnego.
To jego fundament.
Łączy technologię, dane i marketing, ale wciąż opiera się na ludziach, którzy naprawdę lubią innych ludzi.

Czasem zastanawiam się, jak daleko to zajdzie.
AI już teraz pisze wiadomości do kandydatów, sugeruje dopasowania, a nawet automatycznie reaktywuje kontakty w bazie.
Być może pewnego dnia będzie prowadzić cały cykl – budować pule talentów, segmentować odbiorców, pielęgnować relacje w pełni automatycznie.
I pewnie będzie to imponujące.
Ale nawet wtedy ktoś wciąż będzie musiał zdecydować, co naprawdę znaczy „odpowiednia osoba”.

Może właśnie na tym polega przyszłość searchu – że algorytmy wykonują ciężką pracę, a ludzie nadają jej kierunek, kontekst i sens.
Bo szukanie ludzi nigdy nie było tylko kwestią danych.
To ciekawość, wyczucie, timing i te drobne ludzkie szczegóły, których żaden system nie przewidzi.

A w momencie, gdy przestajemy być ciekawi – przestajemy być dobrzy w tym zawodzie.

I to jest też jeden z powodów, dla których tak lubię moją pracę w Recruitify – mogę być blisko wielu różnych klientów, obserwować ich strategie search i sourcingu, widzieć, jak każdy zespół rekrutacyjny podchodzi do tego na swój sposób.
Ta różnorodność i ciągła nauka sprawiają, że nasza branża pozostaje tak nieskończenie ciekawa.

Pamiętaj! Sharing is caring.

Najpierw przetestuj!

  • Bardzo szybki dostęp do wersji demo.
  • Wszystko gotowe w kilka minut.
  • Pełna przejrzystość kosztów.
  • Nie wymagamy karty kredytowej.

Wypróbuj teraz

Żadnych zobowiązań, po prostu dołącz do innych i przekonaj się sam

skontaktuj się z nami contact@recruitify.ai